2007/07/02
Moje starcie z World Of Warcraft, część IV
Mój krasnolud ma już szósty poziom, zrobił całą masę prostych questów, i już raz rozpadł mu się w rękach topór, który musiał naprawiać u kowala. Kilka razy też został zabity.
Co się dzieje po śmierci naszej postaci? Pojawiamy się jako duch na cmentarzu, wszystko widzimy czarno biało, i mamy do dyspozycji albo porozmawiać z obecnym na każdym cmentarzu "spirit-healerem" (wyglądającym jak typowy anioł), lub zasuwać do swojego trupka :) gdzie możemy dostąpić odtworzenia... Zazwyczaj bardziej się opłaca ta druga opcja.
Szósty poziom osiągnąłem praktycznie niepostrzeżenie - ot, pograłem sobie wczoraj i dziś po godzince. Questy są różnorodne, choć opierają się na podobnym schemacie (zabić odpowiednią ilość kreatur, lub przenieść coś, lub zdobyć / odzyskać etc). Muszę przyznać że gra naprawdę potrafi wciągnąć. Ilość rzeczy do robienia poza questami jest ogromna - można łowić ryby, zbierać zioła, wytwarzać różne artefakty (np ubrania, czyli po prostu trudnić się krawiectwem etc). Każda czynność może wzbudzić czyjąś sympatię lub nadepnąć komuś na odcisk - gra oferuje podgląd z jakimi grupami mieszkańców świata Warcraft mamy na pieńku, a kto nas szanuje i chętnie nam pomoże.
Na razie najtrudniejszym questem jaki wykonałem było zabicie jakiegoś bossa w jaskiniach. Nie dlatego żeby był taki trudny, ale ze względu na koncepcję instancji, musiałem czekać aż się pojawi i będę miał szansę go utłuc (kręciło się tam wielu graczy, czekając na to samo).
Następnym razem, na prośbę Kolmiego, napiszę więcej o instancjach :-)
Co się dzieje po śmierci naszej postaci? Pojawiamy się jako duch na cmentarzu, wszystko widzimy czarno biało, i mamy do dyspozycji albo porozmawiać z obecnym na każdym cmentarzu "spirit-healerem" (wyglądającym jak typowy anioł), lub zasuwać do swojego trupka :) gdzie możemy dostąpić odtworzenia... Zazwyczaj bardziej się opłaca ta druga opcja.
Szósty poziom osiągnąłem praktycznie niepostrzeżenie - ot, pograłem sobie wczoraj i dziś po godzince. Questy są różnorodne, choć opierają się na podobnym schemacie (zabić odpowiednią ilość kreatur, lub przenieść coś, lub zdobyć / odzyskać etc). Muszę przyznać że gra naprawdę potrafi wciągnąć. Ilość rzeczy do robienia poza questami jest ogromna - można łowić ryby, zbierać zioła, wytwarzać różne artefakty (np ubrania, czyli po prostu trudnić się krawiectwem etc). Każda czynność może wzbudzić czyjąś sympatię lub nadepnąć komuś na odcisk - gra oferuje podgląd z jakimi grupami mieszkańców świata Warcraft mamy na pieńku, a kto nas szanuje i chętnie nam pomoże.
Na razie najtrudniejszym questem jaki wykonałem było zabicie jakiegoś bossa w jaskiniach. Nie dlatego żeby był taki trudny, ale ze względu na koncepcję instancji, musiałem czekać aż się pojawi i będę miał szansę go utłuc (kręciło się tam wielu graczy, czekając na to samo).
Następnym razem, na prośbę Kolmiego, napiszę więcej o instancjach :-)
Etykiety: gry, mmorpg, recenzja, warcraft, world-of-warcraft
Komentarze:
Prześlij komentarz
