2007/02/22
Przemoc w grach a przemoc nastolatków
Ostatnie doniesienia o nastolatkach którzy zabili bezdomnego, a potem się tłumaczyli że "to było jak w grze" znów wywołały falę dyskusji. Wygląda jednak na to że te nastoletnie potwory nie są głupie, tylko okrutne, i doskonale wiedzą jak się bronić metodą znalezienia kozła ofiarnego w postaci gier. Skąd to wiem? Otóż, wkrótce po tym wydarzeniu, Gabe z Penny Arcade, napisał krótkiego ranta, w którym, w skrócie, zwalił wszystko na rodziców. Napisał m.in. że to obowiązkiem rodziców jest zadbanie aby dziecko wiedziało że nie zabija się innych, nie pije się alkoholu przed wejściem w dorosłość, etc. Nawet jeśli gry nauczyły dzieciaka czegoś innego, to nie należy pozostawiać edukacji grom!
I tutaj nastąpiło coś niespodziewanego. Do Gabe'a napisała... macocha oskarżonego nastolatka. W każdym razie osoba, która się za nią podaje, ale brzmi to dość wiarygodnie. Opisała życie z tym kolesiem ... wielokrotne próby (podejmowane wraz z jego matką i ojcem) zmiany tego młodego człowieka, wpłynięcia na niego, od zakazów, poprzez terapię, próby zainteresowania czymś innym, groźby, prośby i mnóstwo innych rzeczy. Można powiedzieć, że zrobili wszystko co rodzice mogą zrobić w takim przypadku. Naprawdę. On jednak wciąż pakował siebie i innych w kolejne kłopoty, a w decydujących momentach policja i sądy dawały posłuch ... właśnie jemu, gdy np. zmyślał że pistolet jego kolesia - dealera narkotykowego należy do jego matki, albo że rodzice go biją (gościu ma 190 cm wzrostu i waży 100 kilo). I teraz pewnie też wszyscy mu uwierzą, że "gry mu kazały" naćpać się, upić i zabić bezdomnego.
Co ciekawe, dzieciak ma brata, wychowywanego w takich samych warunkach, w tym samym domu, który wyrósł na odpowiedzialnego młodego człowieka, który pracuje teraz, chcąc zaoszczędzić na studia. Ciekawy przyczynek do dyskusji "geny a wychowanie".
I tutaj nastąpiło coś niespodziewanego. Do Gabe'a napisała... macocha oskarżonego nastolatka. W każdym razie osoba, która się za nią podaje, ale brzmi to dość wiarygodnie. Opisała życie z tym kolesiem ... wielokrotne próby (podejmowane wraz z jego matką i ojcem) zmiany tego młodego człowieka, wpłynięcia na niego, od zakazów, poprzez terapię, próby zainteresowania czymś innym, groźby, prośby i mnóstwo innych rzeczy. Można powiedzieć, że zrobili wszystko co rodzice mogą zrobić w takim przypadku. Naprawdę. On jednak wciąż pakował siebie i innych w kolejne kłopoty, a w decydujących momentach policja i sądy dawały posłuch ... właśnie jemu, gdy np. zmyślał że pistolet jego kolesia - dealera narkotykowego należy do jego matki, albo że rodzice go biją (gościu ma 190 cm wzrostu i waży 100 kilo). I teraz pewnie też wszyscy mu uwierzą, że "gry mu kazały" naćpać się, upić i zabić bezdomnego.
Co ciekawe, dzieciak ma brata, wychowywanego w takich samych warunkach, w tym samym domu, który wyrósł na odpowiedzialnego młodego człowieka, który pracuje teraz, chcąc zaoszczędzić na studia. Ciekawy przyczynek do dyskusji "geny a wychowanie".
Etykiety: gry
Komentarze:
Prześlij komentarz
